Rozdział 2
-Czcześćć… Nazywam się… ja… mm… Brooke - odpowiedziałam „O matko jaka ja jestem tępa” . Justin uśmiechnął się do mnie. To był piękny, najpiękniejszy uśmiech. Nauczycielka ,pani Evans weszła do klasy i kazała wyciągnąć podręczniki. Zaczęłam przeszukiwać moją torbę z New Look’a.
„No nie, cholera, akurat dzisiaj, dzisiaj nie wzięłam tej pieprzonej książki. Pewnie Ryan mi ja wyciągnął! Jak tylko wrócę do domu,to go zabiję!”, pomyślałam. Odwróciłam się zrezygnowana i rozglądałam się po klasie. Próbowałam wstać,bo zobaczyłam,że Vanessa ma mój podręcznik,gdy Justin złapał mnie za ramię i zaproponował,żebyśmy wspólnie skorzystali z jego książki. Teraz swoją miałam w dupie! Ważne było to,że Cudowny Chłopak siedzący koło mnie zaproponował mi tą, wiem, mało romantyczną propozycje,no ale cóż! Zawsze coś Przysunęłam się do Justina, zwracając przy tym uwagę całej klasy,co do jednego ucznia,na siebie. Wstyd.
-Czcześćć… Nazywam się… ja… mm… Brooke - odpowiedziałam „O matko jaka ja jestem tępa” . Justin uśmiechnął się do mnie. To był piękny, najpiękniejszy uśmiech. Nauczycielka ,pani Evans weszła do klasy i kazała wyciągnąć podręczniki. Zaczęłam przeszukiwać moją torbę z New Look’a.
„No nie, cholera, akurat dzisiaj, dzisiaj nie wzięłam tej pieprzonej książki. Pewnie Ryan mi ja wyciągnął! Jak tylko wrócę do domu,to go zabiję!”, pomyślałam. Odwróciłam się zrezygnowana i rozglądałam się po klasie. Próbowałam wstać,bo zobaczyłam,że Vanessa ma mój podręcznik,gdy Justin złapał mnie za ramię i zaproponował,żebyśmy wspólnie skorzystali z jego książki. Teraz swoją miałam w dupie! Ważne było to,że Cudowny Chłopak siedzący koło mnie zaproponował mi tą, wiem, mało romantyczną propozycje,no ale cóż! Zawsze coś Przysunęłam się do Justina, zwracając przy tym uwagę całej klasy,co do jednego ucznia,na siebie. Wstyd.
*****
W głębi serca czułam,że robię źle,bardzo,bardzo źle. Mam chłopaka. Nie wiem tak naprawdę,czy go kocham, czy po prostu boję się odejść. To pytanie zadawałam sobie wiele razy.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Justina:
- Tak czy nie? Odpowiesz mi wreszcie? –zapytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy
„ Co? Na co ja mam mu odpowiedzieć? O Boże,no tak,przez moje myśli nie usłyszałam,co Cudowny Chłopak do mnie mówi. Oj,Brooke, co ty najlepszego robisz?”, pomyślałam
- Proszę? – Ha,ha,najlepsza odpowiedź roku. „Wychodzę przez to na totalnego debila”,pomyślałam.
Justin zaczął się śmiać,a w tym momencie „kochana” pani Evans odwróciła się i z jej brzydkiej gęby wydobyło się to właśnie zdanie :
- Czy ja wam w czymś przeszkadzam,droga młodzieży? Możecie umówić się po szkole!
„Głupie,stare pudło!” , powiedziałam to pod nosem,ale jednak zbyt głośno i „głupie,stare pudło” usłyszało to,co miało zostać tylko dla mnie. Nauczycielka była cała czerwona ze złości,a Justin nadal nie przestawał się śmiać. Rozwścieczone babsko kazało nam obojgu pójść do dyrektora.
„Wszędzie, tylko żeby nie widzieć ciebie,Evans”, pomyślałam. Szybko wzięłam swoją torbę i trzasnęłam drzwiami,Juss wybiegł szybko za mną i powiedział :
- Mój pierwszy dzień w szkole,a tu już taka sytuacja,Brooke. Jesteś zajebista.
- Haha,przyzwyczaiłam się już do tego… i dziękuję. Świetnie bawiłam się na lekcji,a to bardzo,bardzo dziwne. – odpowiedziałam mu i popatrzyłam jego oczy. Szybko odwróciłam wzrok i się zarumieniłam.
- Często bywasz u dyrektora? Nie wyglądasz na taką. – zapytał się mnie Justin.
- Nie,nie za jakieś szczególne rzeczy. Tylko spóźnienia i całowanie się z Jad… moim chłopakiem,znaczy,na korytarzu. – odpowiedziałam mu i za chwilę tego pożałowałam.
Justin zmieszał się,odwrócił i nic już nie mówił. Droga do gabinetu dyrektora przebiegła w ciszy.
„Jeju! Po co ja to powiedziałam? Mogłam zerwać z Jadenem,no bo ja przecież go nie kocham. Fuck!”
,w moich myślach miałam wyrzuty.
*****
- Panie,Duncan,można?
- Tak,wchodźcie. O co chodzi? O,moja przyjaciółka Brooklyn! LOL,tak się teraz mówi? To znaczy,że coś jest fajne! Mam rację? – odpowiedział mi pan „Zawsze Super Smieszny i Niedzisiejszy Duncan”
- Nie… nieważne. Chodzi o to,że…
- Daj spokój,B. Ja zacznę. – powiedział Justin. On jest naprawdę słodki.
- Zdecydujcie się. LOL. – odezwał się dyrektor.
„ Kurwa,jaki on jest śmieszny. Taki śmieszny,że aż wcale. Miałam ochotę mu przylać. Nie wiem czemu, ale przez sytuacje ze Starym Pudłem chciałam uśmiercić każdego. Dobra,oprócz Justina.” – te moje mysli, znowu ON się w nich pojawia”
- Przyszliśmy tu,ponieważ na śmialiśmy się głośno,przepraszam,ja śmiałem się głośno… no i nazwałem,tak,ja nazwałem panią Evans Starym Pudłem. – Mój kochany,piękny,słodki Justin wziął całą winę na siebie. Już go kocham.
- Po co tu Brooklyn? LOL? Z kosmosu? – ‘’ tak,cholera, z kosmosu” – pomyślałam.
- Jestem tu z powodu spóźnień. – odpowiedziałam.
- Tym razem wam odpuszczę. Nie,nie,nie! Zmieniam zdanie pójdziecie do kozy. A ty,Bieber,nie bądź taki dobry dla Brooke. Widzę przecież ,że coś kręcisz. Po lekcjach zapraszam do kozy. A teraz spadać,już was nie ma – powiedział pan „LOL”
„Jak ja wytrzymam przez godzinę,sam na sam z Justinem? Przypuszczam,że zagości tam niezręczna cisza.
W głębi serca czułam,że robię źle,bardzo,bardzo źle. Mam chłopaka. Nie wiem tak naprawdę,czy go kocham, czy po prostu boję się odejść. To pytanie zadawałam sobie wiele razy.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Justina:
- Tak czy nie? Odpowiesz mi wreszcie? –zapytał z łobuzerskim uśmiechem na twarzy
„ Co? Na co ja mam mu odpowiedzieć? O Boże,no tak,przez moje myśli nie usłyszałam,co Cudowny Chłopak do mnie mówi. Oj,Brooke, co ty najlepszego robisz?”, pomyślałam
- Proszę? – Ha,ha,najlepsza odpowiedź roku. „Wychodzę przez to na totalnego debila”,pomyślałam.
Justin zaczął się śmiać,a w tym momencie „kochana” pani Evans odwróciła się i z jej brzydkiej gęby wydobyło się to właśnie zdanie :
- Czy ja wam w czymś przeszkadzam,droga młodzieży? Możecie umówić się po szkole!
„Głupie,stare pudło!” , powiedziałam to pod nosem,ale jednak zbyt głośno i „głupie,stare pudło” usłyszało to,co miało zostać tylko dla mnie. Nauczycielka była cała czerwona ze złości,a Justin nadal nie przestawał się śmiać. Rozwścieczone babsko kazało nam obojgu pójść do dyrektora.
„Wszędzie, tylko żeby nie widzieć ciebie,Evans”, pomyślałam. Szybko wzięłam swoją torbę i trzasnęłam drzwiami,Juss wybiegł szybko za mną i powiedział :
- Mój pierwszy dzień w szkole,a tu już taka sytuacja,Brooke. Jesteś zajebista.
- Haha,przyzwyczaiłam się już do tego… i dziękuję. Świetnie bawiłam się na lekcji,a to bardzo,bardzo dziwne. – odpowiedziałam mu i popatrzyłam jego oczy. Szybko odwróciłam wzrok i się zarumieniłam.
- Często bywasz u dyrektora? Nie wyglądasz na taką. – zapytał się mnie Justin.
- Nie,nie za jakieś szczególne rzeczy. Tylko spóźnienia i całowanie się z Jad… moim chłopakiem,znaczy,na korytarzu. – odpowiedziałam mu i za chwilę tego pożałowałam.
Justin zmieszał się,odwrócił i nic już nie mówił. Droga do gabinetu dyrektora przebiegła w ciszy.
„Jeju! Po co ja to powiedziałam? Mogłam zerwać z Jadenem,no bo ja przecież go nie kocham. Fuck!”
,w moich myślach miałam wyrzuty.
*****
- Panie,Duncan,można?
- Tak,wchodźcie. O co chodzi? O,moja przyjaciółka Brooklyn! LOL,tak się teraz mówi? To znaczy,że coś jest fajne! Mam rację? – odpowiedział mi pan „Zawsze Super Smieszny i Niedzisiejszy Duncan”
- Nie… nieważne. Chodzi o to,że…
- Daj spokój,B. Ja zacznę. – powiedział Justin. On jest naprawdę słodki.
- Zdecydujcie się. LOL. – odezwał się dyrektor.
„ Kurwa,jaki on jest śmieszny. Taki śmieszny,że aż wcale. Miałam ochotę mu przylać. Nie wiem czemu, ale przez sytuacje ze Starym Pudłem chciałam uśmiercić każdego. Dobra,oprócz Justina.” – te moje mysli, znowu ON się w nich pojawia”
- Przyszliśmy tu,ponieważ na śmialiśmy się głośno,przepraszam,ja śmiałem się głośno… no i nazwałem,tak,ja nazwałem panią Evans Starym Pudłem. – Mój kochany,piękny,słodki Justin wziął całą winę na siebie. Już go kocham.
- Po co tu Brooklyn? LOL? Z kosmosu? – ‘’ tak,cholera, z kosmosu” – pomyślałam.
- Jestem tu z powodu spóźnień. – odpowiedziałam.
- Tym razem wam odpuszczę. Nie,nie,nie! Zmieniam zdanie pójdziecie do kozy. A ty,Bieber,nie bądź taki dobry dla Brooke. Widzę przecież ,że coś kręcisz. Po lekcjach zapraszam do kozy. A teraz spadać,już was nie ma – powiedział pan „LOL”
„Jak ja wytrzymam przez godzinę,sam na sam z Justinem? Przypuszczam,że zagości tam niezręczna cisza.
